Kiedy robisz zakupy w Polomarkecie, pieniądze zostają w rękach siedmiu polskich udziałowców, a nie zagranicznego funduszu. Zarabiają oni na zyskach spółki, która przy przychodach ponad 2 mld zł rocznie generuje dziś kilkanaście milionów zł zysku netto. Struktura jest prywatna, więc nie ma publicznych danych o indywidualnych pensjach, ale sprawozdania finansowe jasno pokazują skalę biznesu. Jeśli chcesz zrozumieć, kto stoi za marką Polomarket i jak przekłada się to na zarobki właścicieli, przeczytaj ten tekst uważnie.
Kto jest właścicielem sieci Polomarket?
Właścicielem Polomarketu nie jest jedna osoba, lecz grupa siedmiu polskich przedsiębiorców. Sieć działa w oparciu o 100% polski kapitał, co mocno odróżnia ją od konkurencyjnych dyskontów kontrolowanych przez zagraniczne koncerny. Akcje i udziały pozostają w prywatnych rękach, więc nie znajdziesz Polomarketu na Giełdzie Papierów Wartościowych.
Formalnie za siecią stoi spółka z o.o., wokół której zbudowana jest cała grupa kapitałowa – spółki detaliczne prowadzą sklepy, a wyspecjalizowana spółka logistyczna obsługuje łańcuch dostaw. Taki model własności pozwala łączyć elastyczność decyzji z dużą skalą działania, bo sieć obejmuje już ponad 280–300 sklepów i dociera do milionów klientów miesięcznie.
Ilu udziałowców ma Polomarket?
Obecnie Polomarket ma siedmiu udziałowców, którzy dzielą między sobą 60 udziałów spółki. Największe pakiety kontrolują podmioty powiązane z Leszkiem Duszyńskim oraz Mirosławem Podeszwikiem – poprzez spółki Frapo-Dystrybucja i Bresse Pol skupiają one razem 36 z 60 udziałów. Taki układ oznacza realną większość decydującą o kierunku rozwoju firmy.
Pozostałe udziały należą do Roberta Załęskiego, Stanisława Sosnowskiego oraz spółki Przedsiębiorstwo Projektowania i Realizacji Inwestycji „Arkady”, kontrolowanej przez Adama i Roberta Kasnerów. Dzięki temu właściciele tworzą zamknięty, ale zróżnicowany krąg polskich inwestorów, w którym łączą się różne doświadczenia z handlu, logistyki i nieruchomości.
Jaką rolę pełnią główni akcjonariusze?
Wśród nazwisk najczęściej kojarzonych z Polomarketem znajdują się Mirosław Podeszwik, Piotr Szmyta oraz Leszek Duszyński. To oni, wraz z pozostałymi czterema udziałowcami, tworzą trzon właścicielski odpowiedzialny za strategiczne decyzje: rozwój sieci, inwestycje, politykę finansową i nadzór nad zarządem.
Do ich zadań należy także pilnowanie, by sieć zachowała charakter polskiej marki spożywczej, współpracującej z krajowymi dostawcami i budującej przewagę nie tylko ceną, ale też wiarygodnością. Rola właścicieli nie ogranicza się więc do czerpania zysków – to oni ustalają zasady gry, na których opiera się codzienne funkcjonowanie setek sklepów.
Polomarket to sieć zbudowana przez polskich przedsiębiorców – z polskim kapitałem, polską centralą i polskimi udziałowcami kontrolującymi 60 udziałów spółki.
Jak wygląda struktura i zarządzanie Polomarketem?
Polomarket funkcjonuje jako grupa kilku spółek. Trzon stanowi Polomarket Sp. z o.o., a za zakupy i logistykę odpowiada wyspecjalizowany podmiot – Polskie Supermarkety Sp. z o.o.. Wokół nich działają spółki powołane do zarządzania nieruchomościami, logistyką i markami własnymi, co pozwala lepiej kontrolować koszty i inwestycje.
Kto faktycznie koordynuje tę całą machinę? Zarząd. Jest on powoływany bezpośrednio przez właścicieli i przed nimi rozlicza się z realizacji przyjętej strategii. Taki model upraszcza proces decyzyjny – zamiast rozproszonych akcjonariuszy giełdowych mamy wąskie grono osób, które włożyły swój kapitał i wymagają konkretnych wyników.
Gdzie znajduje się centrala i centra logistyczne?
Centrala sieci mieści się w Giebni koło Pakości w województwie kujawsko-pomorskim. W tym samym rejonie działa też jedno z najważniejszych centrów dystrybucyjnych, które obsługuje dużą część sklepów w Polsce północnej i centralnej. To właśnie tam zapada wiele decyzji dotyczących zaopatrzenia, cen i standardów pracy sklepów.
Sieć opiera się na rozbudowanej infrastrukturze logistycznej – aby dotrzeć do wszystkich placówek, Polomarket zarządza trzema nowoczesnymi centrami dystrybucyjnymi w Giebni, Kłobucku i Swarożynie koło Tczewa. Rozmieszczenie magazynów blisko głównych szlaków transportowych skraca czas dostaw i ułatwia utrzymanie świeżości produktów, szczególnie w kategoriach mięsa, nabiału i warzyw.
Trzy centra dystrybucyjne – w Giebni, Kłobucku i Swarożynie – zaopatrują ponad 280 sklepów Polomarketu w całej Polsce.
Kto stoi na czele zarządu?
Wśród osób zarządzających siecią istotną rolę odgrywa Marek Wądołowski, który odpowiada za strategię zarządzania i politykę handlową. To na tym poziomie zapadają decyzje o szerokości asortymentu, poziomie cen, promocjach czy standardach obsługi. Dobre wyniki finansowe z ostatnich lat pokazują, że przyjęty kierunek przynosi efekty.
Zarząd działa jednak pod czujnym okiem właścicieli. To oni powołują i odwołują menedżerów, zatwierdzają plany inwestycyjne i kontrolują wykonanie budżetu. W praktyce oznacza to, że każdy większy projekt – jak modernizacja sklepów, rozbudowa logistyki czy kampania marketingowa – musi przejść przez filtr oczekiwań udziałowców.
Ile zarabia Polomarket i jego właściciele?
Pytanie „ile zarabia właściciel Polomarketu” najczęściej dotyczy dwóch rzeczy: wyników finansowych całej spółki oraz tego, jak te wyniki mogą przekładać się na pieniądze trafiające do udziałowców. Oficjalne dane mówią o przychodach przekraczających 2 mld zł rocznie i rosnącym zysku netto w ostatnich latach.
Poniższa tabela pokazuje, jak wyglądały przychody i zysk netto Polomarketu w latach 2021–2024, na podstawie opublikowanych sprawozdań finansowych:
| Rok obrotowy | Przychód ze sprzedaży | Zysk netto spółki |
| 2021 | ok. 2 042 093 912 zł | ok. 4 829 198 zł |
| 2023 | ok. 2 387 922 692 zł | ok. 11 551 594 zł |
| 2024 | ok. 2 188 834 509 zł | ok. 12 181 708 zł |
Widać wyraźnie, że przy przychodach rzędu 2–2,4 mld zł roczny zysk netto liczony jest już w milionach złotych. To właśnie ten wynik – po opodatkowaniu – może stać się podstawą wypłaty dywidend dla właścicieli lub zostać w firmie jako kapitał na kolejne inwestycje.
Jak interpretować przychody i zysk netto?
Przychód ponad 2 mld zł to suma wartości wszystkich sprzedaży w sklepach – rzeczywiste „zarobki” spółki pokazuje dopiero zysk netto. Po odjęciu kosztów towaru, wynagrodzeń ponad 4 700–5 500 pracowników, kosztów najmu, energii, logistyki i podatków zostaje wspomniane kilkanaście milionów złotych.
Dla właścicieli zysk netto jest punktem wyjścia do podziału pieniędzy. Część środków kierowana jest na rozwój – modernizacje sklepów, instalacje fotowoltaiczne, systemy zarządzania budynkiem (BMS), nowe placówki – a część może trafić do udziałowców w formie dywidendy. Decyzja w tej sprawie zapada na zgromadzeniu wspólników, czyli przy stole siedmiu właścicieli.
Co można powiedzieć o zarobkach właścicieli?
Dokładne wynagrodzenia udziałowców nie są publiczne – Polomarket nie jest spółką giełdową, więc nie musi ujawniać indywidualnych pensji czy wysokości dywidend poszczególnych osób. Można jednak oszacować skalę potencjalnych wypłat, patrząc na strukturę udziałów i zysk netto.
Przykładowo, przy zysku na poziomie ok. 12 mln zł i 60 udziałach, na jeden udział przypadałoby teoretycznie około 200 tys. zł, gdyby całość zysku przeznaczyć na dywidendę. W rzeczywistości część środków najczęściej zostaje w spółce jako kapitał na rozwój, więc rzeczywiste wypłaty są niższe, ale wciąż mowa o biznesie, który generuje już znaczące kwoty dla właścicieli.
Publicznie dostępne dane pokazują, ile zarabia cała spółka – kilkanaście milionów złotych rocznie – a nie pojedynczy właściciele, którzy dzielą się zyskiem proporcjonalnie do posiadanych udziałów.
Jakie znaczenie ma polski kapitał w Polomarkecie?
Polomarket od początku istnienia opiera się wyłącznie na polskim kapitale. Nie ma tu zagranicznej centrali ani globalnego funduszu, który dyktuje politykę sieci. Taka konstrukcja wpływa nie tylko na to, gdzie trafiają zyski, ale także na dobór dostawców czy charakter kampanii marketingowych.
Dla wielu klientów ważne jest, że sieć podkreśla współpracę z polskimi producentami, rolnikami i sadownikami. Duża część oferty, zwłaszcza świeże warzywa, owoce, mięso czy nabiał, pochodzi od lokalnych partnerów. To z kolei oznacza, że pieniądze wydane w sklepie wspierają nie tylko centralę w Giebni, ale też biznes w danym regionie.
Współpraca z lokalnymi dostawcami i społecznościami
Spora część przewagi Polomarketu nad globalnymi dyskontami wynika z mocnego zakorzenienia w lokalnych społecznościach. Sieć chętnie współpracuje z mniejszymi dostawcami – rolnikami, masarniami, piekarniami – których produkty trafiają na półki jako świeże wyroby z regionu. Dla lokalnych firm to często dostęp do tysięcy klientów, do których samodzielnie trudno byłoby dotrzeć.
Właściciele angażują się także w projekty społeczne i charytatywne, sponsorują lokalne wydarzenia czy inicjatywy promujące zdrowy styl życia. Taka aktywność buduje zaufanie i wzmacnia obraz Polomarketu jako „naszej”, polskiej sieci, a nie anonimowej struktury zarządzanej z zagranicy.
Marka, marketing i lojalność klientów
Od marca 2022 roku ambasadorem marki jest Rudi Schuberth – piosenkarz i artysta kabaretowy kojarzony z humorem i swojskością. Jego obecność w kampaniach reklamowych ma ocieplać wizerunek firmy i podkreślać, że to sieć bliska tradycyjnym, polskim wartościom. Taki wybór ambasadora wyraźnie kieruje przekaz do klientów, którzy cenią codzienne, „normalne” zakupy w sąsiedzkim supermarkecie.
Silnym narzędziem budowania lojalności jest też program POLOkarta. Od 2016 roku klienci mogą korzystać z karty lojalnościowej, a od 2019 roku także z aplikacji mobilnej „POLOmarket – mój ulubiony”. Z programu korzysta już około 2,5 mln użytkowników, którzy otrzymują zniżki na wybrane produkty i dedykowane oferty, co realnie obniża rachunki przy kasie.
Hasło „mój ulubiony” nie jest pustym sloganem – sieć łączy polski kapitał, lokalnych dostawców i program lojalnościowy, z którego korzystają już miliony klientów.
Jak konflikty właścicielskie wpłynęły na sieć?
Od kilkunastu lat Polomarket rozwija się dynamicznie, ale jego historia nie jest wolna od napięć między współwłaścicielami. Spory o kontrolę nad firmą wpływały zarówno na strukturę sieci, jak i na jej wizerunek w branży. Jednocześnie pokazują, jak istotne jest to, kto faktycznie trzyma stery w tak dużym biznesie.
Najgłośniejsze konflikty dotyczyły zarówno podziału sklepów między różne marki, jak i dostępu mniejszościowych udziałowców do informacji o spółce. W pewnym momencie „duch pracy zespołowej”, którym chwaliły się materiały prasowe, został zastąpiony przez pozwy, wnioski o ukaranie członków zarządu i ostre spory w sądzie.
Spór wokół sieci Mila
W 2015 roku z Polomarketu wyodrębniono około 170 sklepów, które przeszły pod szyld Mila. Za operację odpowiadała spółka Market-Detal, dotychczasowy partner Polomarketu. Był to efekt narastających różnic między częścią współwłaścicieli – jedni zostali przy głównej marce, inni związali się z nowo powstałą siecią.
Kilka lat później Mila trafiła w ręce grupy Eurocash, a następnie została przekształcona w Delikatesy Centrum. W tym czasie dawni współwłaściciele związani z Milą ponownie zaczęli interesować się Polomarketem, co zbiegło się z kolejną odsłoną wewnętrznego konfliktu o wpływy w spółce.
Napięcia między większościowymi i mniejszościowymi udziałowcami
Około 2018 roku mniejszościowi udziałowcy zaczęli składać liczne wnioski o dostęp do szczegółowych dokumentów spółki: informacji o wynagrodzeniach zarządu, polityce personalnej, zasadach rachunkowości czy wynikach kontroli skarbowych. Zarząd uznał, że udzielanie tak szerokiego dostępu mogłoby zaszkodzić spółce i odmówił, oczekując formalnej decyzji całej rady nadzorczej.
W odpowiedzi mniejszościowi wspólnicy złożyli 11 wniosków o ukaranie członków zarządu, powołując się na przepisy o niedopełnieniu obowiązków. Groziły za to kary rzędu do 20 tys. zł za każde przewinienie, co w sumie mogło oznaczać setki tysięcy złotych. Zarząd w oficjalnych dokumentach ocenił te działania jako próbę wywierania presji i dezorganizacji pracy firmy.
W 2019 roku doszło do istotnej zmiany – główni właściciele zdecydowali się wykupić udziały od części mniejszościowych akcjonariuszy. W efekcie struktura własnościowa została uproszczona, a kontrola nad spółką wróciła do zwartej grupy siedmiu polskich przedsiębiorców. To ułatwiło planowanie kolejnych inwestycji i ustabilizowało zarządzanie siecią.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kto jest właścicielem sieci Polomarket?
Właścicielem Polomarketu nie jest jedna osoba, lecz grupa siedmiu polskich przedsiębiorców. Sieć działa w oparciu o 100% polski kapitał, co odróżnia ją od konkurencyjnych dyskontów kontrolowanych przez zagraniczne koncerny.
Ile sklepów ma sieć Polomarket i gdzie znajduje się jej centrala?
Sieć Polomarket obejmuje ponad 280–300 sklepów. Centrala sieci mieści się w Giebni koło Pakości w województwie kujawsko-pomorskim.
Jacy są główni udziałowcy Polomarketu i jaką rolę pełnią?
Wśród nazwisk najczęściej kojarzonych z Polomarketem znajdują się Mirosław Podeszwik, Piotr Szmyta oraz Leszek Duszyński. Wraz z pozostałymi czterema udziałowcami tworzą oni trzon właścicielski odpowiedzialny za strategiczne decyzje, takie jak rozwój sieci, inwestycje, polityka finansowa i nadzór nad zarządem, a także pilnują, by sieć zachowała charakter polskiej marki spożywczej.
Jakie są roczne przychody i zyski netto Polomarketu?
Polomarket osiąga przychody przekraczające 2 mld zł rocznie. Na przykład, w 2024 roku przychód ze sprzedaży wyniósł około 2 188 834 509 zł, a zysk netto spółki około 12 181 708 zł.
Czy informacje o zarobkach indywidualnych właścicieli Polomarketu są publiczne?
Nie, dokładne wynagrodzenia udziałowców Polomarketu nie są publiczne. Polomarket nie jest spółką giełdową, więc nie musi ujawniać indywidualnych pensji czy wysokości dywidend poszczególnych osób.
Kto jest ambasadorem marki Polomarket i czy sieć posiada program lojalnościowy?
Od marca 2022 roku ambasadorem marki Polomarket jest Rudi Schuberth. Sieć posiada również program lojalnościowy POLOkarta, który działa od 2016 roku, oraz aplikację mobilną „POLOmarket – mój ulubiony” wprowadzoną w 2019 roku, z której korzysta około 2,5 mln użytkowników.